Mam pewne podejrzenia, z którymi muszę się podzielić. Dotyczy to oprogramowania szpiegowskiego o nazwie Pegasus, o którym ostatnio jest bardzo głośno. Bo może Pegasus to coś innego, niż się na pierwszy rzut oka wydaje…

Kilka miesięcy temu słuchałem podcastu Raport o stanie świata, w którym jednym z tematów był właśnie Pegasus. Dariusz Rosiak zaprosił do rozmowy Piotra Koniecznego z serwisu Niebezpiecznik. Trudno byłoby rozmówcę bardziej kompetentnego, a zarazem ostrożnego w ferowaniu sądów. No i rozwinął temat.
Temat ciekawy tak ogólnie, ale moją uwagę zwróciła sugestia wygłoszona przez Piotra Koniecznego o tym, że korzystanie z Pegasusa jest skrajnie niebezpieczne dla jego użytkowników. A użytkownikami są służby bezpieczeństwa wielu krajów, w tym prawdopodobnie także Polski.

Pegasus to oprogramowanie szpiegowskie. Za jego pomocą można podglądać, co osoba obserwowana robi na smartfonie. Nic więc dziwnego, że służby chętnie kupują licencje, by śledzić tak groźnych przestępców, jak handlarze narkotyków, zawodowi mordercy, członkowie gangów, obrońcy praw człowieka, dziennikarze i politycy opozycji. Ostatnio pojawiła się sugestia, że podsłuchiwani byli prok. Wrzosek i mec. Giertych. Oświadczenie rzecznika Żaryna w tej sprawie raczej mnie nie uspokoiło.

Pegasusa sprzedaje izraelska firma NSO. Piotr Konieczny ma podstawy sądzić, że zatrudnia ona agentów Mossadu, jako cennych współpracowników. Konieczny zwraca uwagę, że mało kto się zastanawia, czy wykorzystując Pegasusa nie przekazuje informacji służbom specjalnym Izraela. Niby oczywiste, że tak się dzieje lub dziać może, a jednak musiałem to usłyszeć.

Obaj panowie rozmawiali także o tym, że takie zainfekowane smartfony mogą być bardzo użyteczne w zwalczaniu przestępczości. Posłużyli się przykładem akcji inwigilowania dużej siatki przestępców z niemal całego świata, o której dowiedzieliśmy się w czerwcu 2021 r. Służby USA przejęły kontrolę nad aplikacją do bezpiecznej komunikacji Anon, dzięki czemu mieli wgląd w wiadomości przesyłane pomiędzy przestępcami. Policja aresztowała ponad 200 osób, skonfiskowała ponad 100 sztuk broni i wagon dolarów. Policja przejęła aplikację, a nie podsłuchiwała aplikację!

Posłuchałem tej rozmowy i nagle na głowę spadła mi foliowa czapka. A jeżeli to jest dokładnie to samo? Może służby wywiadu Izraela wymyśliły firmę NSO i pomagały w budowaniu Pegasusa, by mieć dostęp do danych wywiadów na całym świecie. To byłby numer tysiąclecia! To taki szpiegowski godmode, dzięki któremu można wiedzieć wszystko, manipulować informacją i uzyskać gigantyczną przewagę nad innymi państwami. I jest to taka hipoteza, której nie da się potwierdzić lub zanegować. Chyba że NSO sama się podłoży. Albo ktoś zacznie podsłuchiwać Pegasusa. Zachęcam do lektury powieści „Rękopis znaleziony w wannie” Stanisława Lema. Jak zwykle przewidział także takie sytuacje, chociaż trochę w innym kontekście. A przyjmując takie założenie, może to oznaczać że dla służb ważniejsze jest podsłuchiwanie, niż bezpieczeństwo kraju.

One thought on “Kilka słów o Pegazie

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *