Bardzo mnie cieszy ruch, jaki się zaczął w obszarze dostępności. To w dużej części zasługa ustawy o zapewnianiu dostępności oraz tej o dostępności cyfrowej, chociaż nie będę lekceważył także zaangażowania ludzi. Ostatnio pojawił się wątek oznaczania drzwi do pomieszczeń w sposób dostępny dla osób niewidomych i słabowidzących. Zebrałem więc kilka rozwiązań i wskażę ich wady i zalety.
Pierwszym jest najbardziej oczywiste rozwiązanie, czyli tabliczka na drzwi. Jest to bardzo uniwersalne rozwiązanie, o ile zadba się o jej odpowiednio duży kontrast, wielkość znaków i dużą wypukłość. Osoby ociemniałe znają kształt cyfr arabskich i na pewno sobie poradzą z odczytaniem ich dotykiem, o ile nie będą miały udziwnionego kształtu. Zatem ponownie rekomendowane są czcionki bezszeryfowe. Taką tabliczkę przeczyta zarówno osoba niewidoma, jak i słabowidząca. Umieszczona powinna być w standardowym miejscu, czyli na wysokości oczu. Wady tego rozwiązania też są, chociaż niewielkie. Wypukłe litery muszą być duże, a zatem nie da się zmieścić tam zbyt wiele informacji: numer pokoju i tyle. Nie ma wielkiego sensu opisywanie funkcji, na przykład „biuro wydawania przepustek”, chociaż akurat to należałoby przetestować. Drugą wadą jest to, że nie wszystkie osoby niewidome od urodzenia znają kształt cyfr arabskich i liter łacińskich. Dla nich alfabetem jest pismo Braille’a, które można dodać na tabliczce eliminując problem.
W zachwycie nad nowoczesnymi technologiami, pojawiają się pomysły by do oznaczania drzwi wykorzystywać NFC, beacony, kody QR i inne nowinki. Pomimo mojej fascynacji technologiami, zalecam tu dalece posuniętą ostrożność. To nie powinien być jedyny sposób oznaczania, a powodów jest kilka.
Osoby niewidome i słabowidzące to w przeważającej części seniorzy. Taka jest struktura w tej niepełnosprawności, że osoby do 15 roku życia to mniej niż 4% tej grupy, a powyżej 50 lat – 82%. Oznacza to, że większość osób wcale nie musi używać smartfonów, które są niezbędne do korzystania z takich oznaczeń. Z czasem nastąpi zapewne zmiana, ale póki co trudno opierać rozwiązania dla osób niewidomych tylko na technologiach.
Drugim powodem jest praktyczność takich rozwiązań. Do każdego z trzech zasygnalizowanych (NFC, beacon i QR) potrzebny jest smartfon i odpowiednia aplikacja. Najgorzej jest z beaconami, ponieważ często wymagają wręcz dedykowanej aplikacji, a nie uniwersalnej, a to ze względu na brak ujednoliconego protokołu. Z kodami NFC jest lepiej, chociaż najczęściej trzeba dokładnie zlokalizować sam kod, by przyłożyć do niego smartfon. Najmniej problematycznymi są kody QR i to je właśnie sugerowałbym jako uzupełnienie dotykowych tabliczek.
Kody QR są uniwersalne i mogą służyć wszystkim używającym smartfona, nie tylko osobom niewidomym. W kodzie można zapisać całkiem sporo informacji, bo aż do ok. 7 tysięcy znaków, czyli 4 standardowe strony maszynopisu. Można tam zatem zapisać funkcję pomieszczenia, imiona i nazwiska osób tam pracujących, godziny przyjęć klientów, listę załatwianych spraw, czy kwestie organizacyjne. Z kodami QR jest też łatwiej jeżeli chodzi o ich skanowanie, bo można to robić z pewnej odległości i nie trzeba koniecznie dokładnie go odnaleźć. Wreszcie – są bardzo łatwe do zrobienia i zaktualizowania.
Odradzając beacony, nie mogę nie wspomnieć o jednym rozwiązaniu, które działa. Jest to system Totupoint, zaprojektowany dla potrzeb osób niewidomych. Wymaga on specjalnej aplikacji, ale wspólnej dla wszystkich punktów tego systemu. Działa też na innej zasadzie, ponieważ informacje wyświetlane są w smartfonie, a użytkownik może aktywować w aplikacji konkretny punkt i wtedy taki punkt wypowie nagrany komunikat lub wyda dźwięk, dzięki czemu osoba niewidoma będzie mogła łatwo odnaleźć drzwi. Jest to rozwiązanie bardzo skuteczne, chociaż użyteczne dla wąskiej grupy użytkowników. Jest też znacznie droższe od pozostałych. Sam jednak korzystałem z niego, gdy pracowałem w Ministerstwie Cyfryzacji i musiałem znaleźć wejście do budynku i przejść przez parking.
Niezależnie od wybranego rozwiązania, informację o tym warto zamieścić na stronie internetowej. Najlepiej w deklaracji dostępności, w części poświęconej dostępności architektonicznej. Wtedy klient z niepełnosprawnością wzroku będzie wiedział, czego się spodziewać i czego szukać..

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *